wtorek, 22 listopada 2011

Porzućcie wszelką nadzieję Wy, którzy tu wchodzicie...

W grudniu 2007 r. wniosłem skargę konstytucyjną do Trybunału Konstytucyjnego w imieniu Łukasza W., absolwenta WAT w Warszawie, który po ukończeniu studiów w akademii wojskowej wypowiedział stosunek służbowy zawodowej służby wojskowej i z dniem 30 listopada 2005 r. został ze służby zwolniony. Organ wojskowy z powodu tego wypowiedzenia, dokonywanego w okresie służby obowiązkowej, ustalił w decyzji administracyjnej koszty do zwrotu od skarżącego na rzecz resortu obrony narodowej, poniesione na jego naukę i utrzymanie podczas pobierania tej nauki - w kwocie 50.382,67 zł (?). Decyzja ta stała się najpierw ostateczna, a później prawomocna, bo skarga skarżącego do sądu administracyjnego, a później skarga kasacyjna do NSA zostały oddalone. Nadzieję budziło więc zbadanie sprawy przez Trybunał Konstytucyjny (dojrzewającej do rozpoznania wszak od końca 2007 r.), szczególnie, że rozporządzenie wykonawcze Ministra Obrony Narodowej do ustawy pragmatycznej zdawało się wykraczać wyraźnie poza delegację ustawową, ujętą w art. 55 ustawy o służbie wojskowej żołnierzy zawodowych, zaś nakładanie na obywatela obowiązków o charakterze pieniężnym (a za takie skarżący uważał właśnie odpłatność za studia) powinno się odbywać - jak mniemano - aktem rangi ustawowej. W dniu 18 października 2011 r. przekroczyłem progi Trybunału Konstytucyjnego przy Al. Szucha w Warszawie, gdzie o godz. 9.00 wyznaczono rozprawę. Posiedzeniu przewodniczył sędzia TK Piotr Tuleja, a sprawozdawcą w sprawie była sędzia TK Teresa Liszcz. Do Trybunału wchodziłem z nadzieją, że racje skargi konstytucyjnej zostaną podzielone, wychodziłem natomiast przygnębiony i potłuczony sposobem w jaki sprawę Łukasza W. załatwiono w wyroku (sygn. SK 24/09). Wychodząc z Trybunału było już jasne, że inny to bez wątpienia Trybunał, niż ten z okresu składania skargi konstytucyjnej, bo i inne wzorce konstytucyjne wskazuje On jako wiążące uczestnikom postępowań; inne aniżeli jeszcze dwa, trzy, czy cztery lata temu. Wyrok TK z 18.10.2011 r. na piśmie doręczono mi 19.11.2011 r. Główna jego teza jest taka, że jeśli obywatelu szukasz potwierdzenia swych racji przez Trybunał wolno ci się odwoływać do wzorców konstytucyjnych wyłącznie z rozdziału II Konstytucji RP (dot. wolności, praw i obowiązków człowieka i obywatela), boś nie polityk, nie poseł, czy samorządowiec... Wyrok jest dostępny w bazie orzeczeń TK, na stronie internetowej TK. Zaś Wy, którzy rozważacie wnoszenie skarg konstytucyjnych do rzeczonego Trybunału, porzućcie wszelką nadzieję..., bo i wzorce są niedościgłe, i wyczarowywane często nie tyle w oparciu o przepisy, co mniemania, których zweryfikować nie sposób. Wyroku TK, o którym mowa, bez wątpienia glosował nie będę, bo byłbym pewnie nieobiektywny. Niech więc to czynią inni. Łukasz W. rozważa skargę do ETS i płaci obecnie za lęki legislatorów (z 1991 r.), że im się armia na skutek wypowiedzeń zwolni do cywila.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz