wtorek, 16 kwietnia 2013

Szukajcie, aż znajdziecie w kieszeni emeryta wojskowego. Czy do 3 razy sztuka?

Mjr Marek D. został zwolniony z zawodowej służby wojskowej decyzją ostateczną Ministra Obrony Narodowej i przeniesiony do rezerwy (ostatecznie) z dniem 31.07.2005 r., oczywiście wbrew własnej woli i nawet prawu, co miał dopiero później wykazać w sądzie administracyjnym. Uruchomione procedury uczyniły go wprzód emerytem wojskowym, któremu wypłacono należności pieniężne w związku z tym zwolnieniem, w tym m.in. odprawę, ekwiwalenty pieniężne, itd. Dyrektor Wojskowego Biura Emerytalnego w B. wypłacił mu jednorazowo z góry 12 miesięczne uposażenie należne za okres jednego roku po zwolnieniu (od 1.08.2005 r. do 31.07.2006 r.), a następnie po upływie roku od takiego zwolnienia - rozpoczął wypłatę emerytury wojskowej w wysokości ustalonej wcześniej we własnej (deklaratoryjnej) decyzji emerytalnej. No i stało się. Wojewódzki Sąd Administracyjny w Warszawie na skutek skargi Marka D. w dniu 31 października 2007 r. uchylił, jako niezgodne z prawem, decyzje zwalniające go ze służby wojskowej. Oficer do służby powrócił i wyznaczono go nawet na stanowisko służbowe w WSzW w O. Odszkodowania za umniejszone przychody (za okres pobierania emerytury) nie wypłacono żołnierzowi, a on Skarbu Państwa o odszkodowanie nie pozywał. Na skutek uzyskania statusu żołnierza w czynnej służbie Dyrektor Wojskowego Biura Emerytalnego w B. zażądał od oficera zwrotu wypłaconego mu wcześniej dwunastomiesięcznego uposażenia z odsetkami, a następnie pozwał go do Sądu Rejonowego w B. Sąd wyrokiem z 23 września 2008 r. pozew oddalił zasądzając na jego rzecz koszty postępowania. Zamach na wypłaconą emeryturę wojskową za okres do listopada 2007 r. również się nie powiódł. Wydawało się, że sytuacja oficera ustabilizowała się. No właśnie, wydawało się... Decyzją Nr 16 z dnia 8.01.2010 r. Minister Obrony Narodowej zwolnił mjr Marka D. z zawodowej służby wojskowej z dniem 31.01.2010 r. W dniu 9.02.2010 r. Marek D. złożył w Wojskowym Biurze Emerytalnym w B. wniosek o ustalenie uprawnienia do wojskowej emerytury, w którym w pkt 14 podał, że zrzeka się prawa do 12 miesięcznego uposażenia przez okres roku po zwolnieniu ze służby, jeżeli okaże się że jest ono niższe od emerytury wojskowej (która będzie mu przysługiwać po ponownym zwolnieniu ze służby). Stąd w dniu 1.03.2010 r. złożył wniosek w Wojskowym Biurze Emerytalnym w B. o wypłatę uposażenia jednorazowo z góry za okres od 1.02.2010 r. do 31.01.2011 r. Dyrektor WBE w B. w wydanej wówczas decyzji określił, że choć przysługuje oficerowi uposażenie w łącznej w kocie dwukrotnie wyższej niż przy pierwszym zwolnieniu ze służby, to jednak pomniejsza należność o już wypłacone świadczenie pieniężne z takiego tytułu. Marek D. odwołał się od części tej decyzji, to jest od pomniejszenia należności pieniężnej. Wydawało się, że w pozostałym zakresie (dotyczącym kwoty do wypłaty i de facto wypłaconej, jeszcze przed wniesieniem przez niego odwołania od części decyzji którą kwestionował w odwołaniu). Minister Obrony Narodowej w swej dobroci uchylił jednak całą decyzję (także w zakresie przez emeryta wojskowego nie zaskarżonym), bo takie ma rozumienie działania zgodnego z prawem. Dyrektor WBE w B. pozwał Marka D. o zapłatę kwoty "pochopnie" wypłaconej. Sąd Rejonowy w B. wyrokiem z dnia 13 września 2012 r.;, sygn. akt. I C 342/12 roszczenie Dyrektora oddalił. Apelacji Dyrektor nie składał. Minister Obrony Narodowej oddalił z kolei wniosek Marka D. o stwierdzenie nieważności decyzji tego organu nr 72/DSS z dnia 9 lutego 2011 r. i stanowisko swoje podtrzymał w II instancji, tak jakby śmieszności dla determinacji w grzebaniu w kieszeniach emeryta było mało. Wojewódzki Sąd  Administracyjny uchylił jednak decyzję Ministra Obrony Narodowej, a Naczelny Sąd Administracyjny oddalił skargę kasacyjną Ministra w tej sprawie. Nie skończyły się jednak na tym kłopoty emeryta, bo apetyt na grzebanie w jego kieszeni nie wygasł. Na skutek "prośby" Dyrektora WBE w B. Szef WSzW w O. postanowił skorygować własne decyzje dotyczące przyznania Markowi D. dodatku za długoletnią (30-letnią służbę wojskową). Nie pytając zainteresowanego o zgodę uchylił własną ostateczną decyzję (pozbawiając w ten sposób Marka D. jakiegokolwiek dodatku np. za 25-letnią służbę wojskową) a Dyrektor WBE w B. szybko ustalił nowy wymiar emerytury (niższy oczywiście wskutek pominięcia dodatku o charakterze stałym wpływającego na podstawę wymiaru emerytury). Działanie Szefa WSzW w O. zostało zaskarżone, a obniżenie emerytury zakwestionował Marek D. odwołaniem w sądzie ubezpieczeń społecznych w B. Sąd Okręgowy w B. odwołanie Marka D. oddalił nie dostrzegając niczego niestosownego w działaniu Dyrektora WBE w B, natomiast decyzje Szefa WSzW w O. zostały uchylone i postępowanie administracyjne umorzono. Na chwilę jednak tylko, bo Szef Inspektoratu Wsparcia Sił Zbrojnych stwierdził nieważność decyzji przyznających Markowi D. dodatek za długoletnią służbę, a Szef Sztabu Generalnego WP decyzje te utrzymał w mocy. Nie pomogła skarga na ich rozstrzygnięcia do WSA w W. i Marek D. jest zmuszony bronić się skargą kasacyjną w NSA, i apelacją od wyroku Sądu Okręgowego w B. do Sądu Apelacyjnego w B. Kto ma rację w tych postępowaniach jeszcze się okaże. Na pewno Marek D. długo jeszcze nie zazna spokoju, bo sprzeciwił się autorytetom, które postanowiły usunąć go niegdyś ze służby wojskowej. Grzebanie w jego kieszeni rychło też się nie zakończy, bo dlaczegóż mieliby rezolutni społecznicy zaprzestać swych starań o wypróżnienie kieszeni emeryta, skoro jest na to i przyzwolenie, i jest ochota, i radość jaką tego rodzaju akcje przynoszą smutnym zazwyczaj urzędnikom wojskowym. C.d.n. 

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz