poniedziałek, 29 września 2014

W sprawie Biura "B" MSW nędza orzecznictwa, czy może jestem matołkiem?

Przygotowałem glosę do wyroku Sądu Apelacyjnego w Warszawie z dnia 9 grudnia 2013 r., sygn. akt. III AUa 3584/12, którą zamierzam opublikować w SIP LEX i mam informacje o zainteresowaniu Wydawnictwa tym materiałem. Tym razem glosa dotyczy Biura B MSW, w którym Jerzy S. pełnił nieprzerwanie służbę od 1 czerwca 1973 r. do 30 września 1998 r. (od 1.08.1990 r. - w UOP). Jako powody oddalenia apelacji Jerzego S. Sąd II instancji wskazał, że w jego ocenie służba Jerzego S. w okresie od 1 czerwca 1973 r. do 31 lipca 1990 r. w Biurze „B” Ministerstwa Spraw Wewnętrznych była służbą w organach bezpieczeństwa państwa, o których mowa art. 2 ust. 1 pkt 5 ustawy z dnia 18 października 2006 r. o ujawnianiu informacji o dokumentach organów bezpieczeństwa państwa z lat 1944-1990 oraz treści tych dokumentów, która we wskazanym przepisie wymienia instytucje centralne Służby Bezpieczeństwa Ministerstwa Spraw Wewnętrznych oraz podległe im jednostki terenowe w wojewódzkich, powiatowych i równorzędnych komendach Milicji Obywatelskiej oraz wojewódzkich, rejonowych i równorzędnych urzędach spraw wewnętrznych, i Sąd Okręgowy w Warszawie dokonał w tym względzie prawidłowej oceny. Dalej w ocenie Sądu Apelacyjnego, Sąd I instancji prawidłowo w związku z tym przyjął - zgodnie z brzmieniem art. 15b ust. 1 ustawy z dnia 18 lutego 1994 r. o zaopatrzeniu emerytalnym funkcjonariuszy Policji, Agencji Bezpieczeństwa Wewnętrznego, Agencji Wywiadu, Służby Kontrwywiadu Wojskowego, Służby Wywiadu Wojskowego, Centralnego Biura Antykorupcyjnego, Straży Granicznej, Biura Ochrony Rządu, Państwowej Straży Pożarnej i Służby Więziennej oraz ich rodzin (Dz.U. z 2004 r. Nr 8, poz. 67 z późn. zm.) - że, w tej sytuacji emerytura apelującego (który pełnił służbę przed dniem 2 stycznia 1999 r.) wynosi 0,7% podstawy wymiaru za każdy rok służby w organach bezpieczeństwa państwa w latach 1944-1990. Z twierdzenia Sądu Apelacyjnego wynika, że przepis „art. 15b [ustawy] o zaopatrzeniu emerytalnym funkcjonariuszy Policji (…) jest przepisem szczególnym w porównaniu do art. 15 w/w ustawy i zmienia zasady liczenia emerytury policyjnej dla określonej grupy osób”. Pogląd wyjściowy rozumowań sądowych, że służba Jerzego S. w Biurze „B” MSW była służbą w organie bezpieczeństwa państwa, o którym mowa w art. 2 ust. 1 pkt 5 i ust. 3 ustawy z dnia 18 października 2006 r. o ujawnianiu informacji o dokumentach organów bezpieczeństwa państwa z lat 1944-1990 oraz treści tych dokumentów (Dz.U. z 2007 r. Nr 63, poz. 425 ze zm.) jest poglądem, którego trafność zakwestionowałem w pierwszej kolejności. Tkwi w nim nieuprawnione i całkowicie dowolne wskazanie, że Biuro „B” MSW było jednostką organizacyjną Służby Bezpieczeństwa na szczeblu centralnym. Gdyby tak być miało dylemat ten byłby w pierwszym rzędzie rozstrzygalny za pomocą normy prawnej umieszczonej w art. 2 ust. 3 cyt. ustawy z dnia 18 października 2006 r. o ujawnianiu informacji o dokumentach organów bezpieczeństwa państwa z lat 1944-1990 oraz treści tych dokumentów, stosownie do którego „Jednostkami Służby Bezpieczeństwa, w rozumieniu ustawy, są te jednostki Ministerstwa Spraw Wewnętrznych, które z mocy prawa podlegały rozwiązaniu w chwili zorganizowania Urzędu Ochrony Państwa, oraz te jednostki, które były ich poprzedniczkami.” Owo nieuprawnione wskazanie, że Biuro „B” MSW było jednostką organizacyjną Służby Bezpieczeństwa na szczeblu centralnym, wynika w moim przekonaniu z tego, że ocena tego rodzaju powstała nie jako konsekwencja ustalonych przez sądy obu instancji w sprawie faktów (czy to realnych, czy to normatywnych, bo tego rodzaju faktów sądy I czy II instancji, ani tym bardziej organ emerytalno-rentowy, bynajmniej nie ustalały), lecz co najwyżej jako konsekwencja oceny dokonanej wprzód w zaświadczeniu IPN, której zasadność była kwestionowana przez Jerzego S. w postępowaniu. Organ emerytalno-rentowy w postępowaniu sądowym, po myśli art. 6 k.c., nie przedstawiał żadnych w tej sprawie dowodów (w celu wykazania, iż Biuro „B” MSW było jednostką organizacyjną Służby Bezpieczeństwa na szczeblu centralnym), zaś za stronę przeciwną odwołującemu się (apelującemu) w kontradyktoryjnym procesie działał sam sąd i podstawiał w miejsce faktów wspomniane oceny. Sąd Apelacyjny w Warszawie – podnosiłem w glosie - przy rozstrzyganiu spornej kwestii raczej nie zapoznał się z aktami prawnymi dotyczącymi Służby Bezpieczeństwa (bo nic na to nie wskazywało), jak i z wykładnią pojęcia jednostki Służby Bezpieczeństwa. Inne Sądy – jak na przykład Sąd Apelacyjny w Lublinie III Wydział Pracy i Ubezpieczeń Społecznych w wyroku z dnia 30 lipca 2014 r., sygn. akt. III AUa 459/14 - postrzegały przepis art. 2 ust. 3 ustawy z dnia 18 października 2006 r. o ujawnianiu informacji o dokumentach organów bezpieczeństwa państwa z lat 1944-1990 oraz treści tych dokumentów (Dz. U. z 2007 r. Nr 63, poz. 425 ze zm.), jako zawierający legalną definicję wskazanego pojęcia, oraz to, że nie jest on wystarczający do ustalenia, czy dana jednostka Ministerstwa Spraw Wewnętrznych jest jednostką Służby Bezpieczeństwa (centralną bądź terenową), a zarazem organem bezpieczeństwa państwa - w rozumieniu ustawy lustracyjnej. W praktyce – wskazywał wymieniony powyżej sąd lubelski - nie jest możliwe w oparciu o akceptowane metody wykładni wykazanie, że dany podmiot był instytucją centralną lub terenową Służby Bezpieczeństwa Ministerstwa Spraw Wewnętrznych, bowiem o ile do grudnia 1956 r. fakt istnienia organów bezpieczeństwa był wręcz eksponowany (działało odrębne Ministerstwo Bezpieczeństwa Publicznego i podległe mu agendy terenowe, potem Komitet ds. Bezpieczeństwa Publicznego), to w następnym okresie doszło do swoistego kamuflażu aparatu bezpieczeństwa. Do 1983 r. żaden z publikowanych aktów prawnych nawet nie używał nazwy Służba Bezpieczeństwa, nie mówiąc już o dookreśleniu zadań czy struktury organizacyjnej tej służby. Służba Bezpieczeństwa funkcjonowała jako wyznaczone Departamenty MSW oraz wydziały wojewódzkich lub referaty powiatowych (rejonowych) Komend Milicji Obywatelskiej. Które to były departamenty, wydziały i referaty nie wiadomo, choć jest to przestrzeń do rozstrzygnięć, których nigdy sądy na podstawie dowodów lub choćby resortowych aktów normatywnych dotąd nie dokonywały (można to łatwo sprawdzić w publikowanych wyrokach wymienionego Sądu). Było wszak tak, że Biuro „B” przed dniem 1 sierpnia 1990 r. przeformowano, kierując część jego funkcjonariuszy do dalszej służby do Komendy Głównej Policji (gdzie utworzono Biuro Techniki Operacyjnej), zaś pozostałą część funkcjonariuszy tego Biura skierowano do służby w powstającym od 1.08.1990 r. Urzędzie Ochrony Państwa w tworzonym tam Biurze Obserwacji UOP. Po 1981 r. Biuro „B” nawet nie podlegało Szefowi Służby Bezpieczeństwa (wcześniej, przy czym interesował mnie okres służby Jerzego S. od 1.06.1973 r. do 31.07.1990 r., też mu nie podlegało), lecz pozostawało w podległości Szefa Zabezpieczenia Operacyjnego. Nawet Wikipedia określa Biuro „B” MSW jako „jednostkę organizacyjną MSW” a nie jako „jednostkę organizacyjną SB”, zaś tam gdzie właśnie tego rodzaju określenie ogólnie formułuje, podaje to bez wskazania źródłowego konkretnego aktu normatywnego, w którym taki kształt instytucjonalny tej jednostki byłby ustalony. Inne szczególy na ten temat w glosie. W glosie wskazałem, że uważam za wysoce kontrowersyjny pogląd Sądu Apelacyjnego w glosowanym wyroku, że norma zawarta w art. 15 b ust.2 (ustawy z dnia 18 lutego 1994 r., Dz.U. z 2004 r. Nr 8, poz. 67 z późn. zm.) przewidująca odpowiednie stosowanie przepisów art. 14 i 15 (rzeczonej ustawy z dnia 18 lutego 1994 r.) nie może być sprowadzona do prostej konkluzji, iż również w przypadku funkcjonariuszy, którzy pełnili służbę w organach bezpieczeństwa państwa, zastosowanie znajdzie gwarancja ustanowiona w ust. 1 art. 15 (emerytura będzie wynosiła 40 % podstawy jej wymiaru za 15 lat służby). Pogląd taki jest co prawda asekurowany „argumentem z autorytetu”, bo jednostkową (i jak dotąd jedyną) uchwałą Sądu Najwyższego z dnia 3 marca 2011 r., sygn. akt. II UZP 2/11 (patrz Lex nr 707999, z moją glosą krytyczną) sformułowaną na użytek konkretnej sprawy i występujących w niej okoliczności, przywołanym przez Sąd I instancji na obronę zajmowanego w tej kwestii stanowiska, a z drugiej strony wywodem Sądu II instancji dotyczącym „zmiany zasad liczenia emerytury policyjnej” dla określonej grupy osób. Owej zmiany zasad liczenia emerytury policyjnej dotyczyć ma według Sądu m.in. przepis art. 15b ust. 2 ustawy z dnia 18 lutego 1994 r. o zaopatrzeniu emerytalnym funkcjonariuszy Policji (…) oraz ich rodzin (Dz.U. z 2004 r. Nr 8, poz. 67 z późn. zm.), który wówczas i obecnie ma brzmienie: „Przepisy art. 14 i 15 stosuje się odpowiednio.„Zdaniem Sądu Apelacyjnego jest istotne, że nie zmieniono zasad liczenia emerytur policyjnych w innych przypadkach, natomiast zmieniono je w obrębie normy z art. 15b ust. 2 przewidującej „odpowiednie stosowanie” przepisów art. 14 i 15 do funkcjonariuszy, którzy pełnili służbę w organach bezpieczeństwa państwa tak, iż nie obowiązuje gwarancja ustanowiona w art. 15 ust. 1, że emerytura będzie wynosiła 40% podstawy jej wymiaru za 15 lat służby. Argumentując dlaczego tak właśnie uważa, Sąd popełnia jawny błąd petitio principi wskazując, że ustawodawca odstąpił od przyjętej w art. 15 ust. 1 zasady liczenia podstawy wymiaru emerytury i nakazał liczyć w przypadku funkcjonariuszy bezpieczeństwa państwa po 0,7% podstawy wymiaru emerytury za każdy rok i dopiero w dalszej kolejności zastosować „odpowiednio” dyspozycję art. 15 (a więc do podwyższeń). Tezę którą chciałby uzasadnić i wywieść uzasadnia i wywodzi tezą, która właśnie ma być dopiero dowodzona. Orzeka, że nie może być mowy o ograniczeniu stosowania mnożnika 0,7% podstawy wymiaru do okresów po 15 latach służby, i tak samo w okresie do 15 lat służby, bo ustawodawca miał na myśli każdy rok służby (wszystkie lata). Stosując niedopuszczalną (chyba nie tylko moim zdaniem) w prawie ubezpieczeń społecznych wykładnię zawężającą, wyjaśnia, że „odpowiednie stosowanie” obejmuje jedynie (z przepisu art. 15 ustawy ze względu na przepis art. 15b ust. 2) zastosowanie przy wyliczeniach emerytur, norm (resp. przepisów) wyłącznie z art. 15 ust. 2 – 5a ustawy. Przepis art. 15 ust. 1 zdaniem Sądu jest tutaj wyłączony z owych stosowań. Dążenie do wkomponowania się w formułę argumentacyjną z uchwały Sądu Najwyższego z dnia 3 marca 2011 r., II UZP 2/11 jest tak silne, że w ogóle się nie troszczy o pryncypia wykładni prawa ubezpieczeń społecznych i o prawa logiki formalnej. „Odpowiednie stosowanie” przepisów kiedy właściwie jest odpowiednie, pytam w glosie? Po pierwsze wtedy, kiedy się dokładnie wie, do czego właściwie owo odpowiednie stosowanie ma nastąpić. Przepis art. 15b ust. 2 ustawy z dnia 18 lutego 1994 r. o zaopatrzeniu emerytalnym funkcjonariuszy Policji (…) oraz ich rodzin (Dz.U. z 2004 r. Nr 8, poz. 67 z późn. zm.), stanowi, że: „Przepisy art. 14 i 15 stosuje się odpowiednio.„ Należy więc najpierw rozstrzygnąć do czego stosuje się te przepisy odpowiednio, czyli jaki jest ich zakres odniesienia. Przepisy art. 14 i 15 ustawy to przepisy stosowane, a zakres względnie zakresy odniesienia do którego/których należy je stosować, jaki jest, ile ich jest i z czego ma lub mają wynikać? Tego Sąd Apelacyjny nie rozważał (przynajmniej w sposób zupełny). Nie widać też powodów, by z przepisu art. 15 ustawy, ze względu na art. 15b ust. 2 stosować „odpowiednio” - do bliżej jeszcze nie ustalonego zakresu odniesienia – przepisy art. 15 ust. 2 – 5a ustawy, a nie stosować bezwzględnie obowiązującego przepisu z ust. 1 art. 15 ustawy. Owo „odpowiednie” zastosowanie musi każdorazowo następować i dotyczyć – ze względu na przepis art. 15b ust. 2 ustawy – zarówno przepisu art. 15 ust. 1, jak i ustępów następnych art. 15, bo tego wyraźnie chciał ustawodawca. Inna metoda odpowiedniego stosowania (całego) art. 15 jest niedopuszczalna, contra legem. Tę inną metodę stosuje i jej dowodzi Sąd Apelacyjny w glosowanym wyroku, co jednak nie zmienia mojej negatywnej oceny tego dowodzenia (argumentowania w uzasadnieniu wyroku). Zakres zastosowania wymienionych w art. 15b ust. 2 ustawy przepisów (szczególnie art. 15 ustawy) dotyczyć może po pierwsze przypadków, w których odnośne przepisy prawa bez żadnych zmian w ich dyspozycji (bez żadnych modyfikacji) mają być stosowane do zakresu odniesienia (tak czy inaczej zresztą ustalonego, bo w tym momencie jest to w prowadzonym wywodzie tymczasem obojętne). Tego rodzaju przypadki występowały i występują w prawie stanowionym. Możliwe są przypadki „odpowiedniego stosowania” i takie, gdy konieczność dostosowania dyspozycji, tzn. wprowadzenia do niej pewnych zmian, gdy prawodawca w jakiś generalny sposób wymienia przepisy, które mają być odpowiednio stosowane i co oczywiste sytuacja taka w ogóle nie powstaje w przypadkach, gdy prawodawca szczegółowo wskazuje (wymieniając poszczególne artykuły jak w przepisie art. 15b ust. 2), które to przepisy winny być odpowiednio stosowane. Drugi przypadek w sprawie dotyczącej Jerzego S. można więc od razu wykluczyć. Do trzeciej grupy przypadków należy zaliczyć te wszystkie przepisy prawa, które w ogóle nie mogą być i nie bywają stosowane do (na razie tylko domniemywanego, lecz bliżej jeszcze nie określonego) zakresu odniesienia, głównie ze względu na ich bezprzedmiotowość, bądź ze względu na ich całkowitą sprzeczność z przepisami ustanowionymi dla tych stosunków, do których by miały być one stosowane odpowiednio. Ta trzecia możliwość występuje jednak tylko wówczas, gdy mamy do czynienia z jakimś generalnym określeniem przepisów, które mają być odpowiednio stosowane, a nie z określeniem szczegółowym i konkretnym, jak w przepisie art. 15b ust. 2. Trudno jednak tę trzecią wyodrębnioną tu grupę przepisów zaliczyć do przepisów odpowiednio stosowanych do zakresu odniesienia. Z postanowień prawa zdaje się wynikać, że „modyfikacji” podlegają przepisy odpowiednio stosowane, a nie te przepisy, uzupełnieniem których przepisy stosowane być mają. Dla tego twierdzenia milcząco przyjęte założenie stanowi wykładnia secundum legem, a nie wykładnia praeter czy contra legem. Istota argumentacji Sądu Apelacyjnego w Waszawie zasadza się więc moim zdaniem na błędnym (oczywiście błędnym) założeniu, że norma zawarta w art. 15 b ust. 2 przewidująca odpowiednie stosowanie przepisów art. 14 i 15, nie może być sprowadzona do prostej konkluzji, iż również w przypadku funkcjonariuszy, którzy pełnili służbę w organach bezpieczeństwa państwa, zastosowanie znajdzie gwarancja ustanowiona w ust. 1 art. 15 (emerytura będzie wynosiła 40 % podstawy jej wymiaru za 15 lat służby). Konsekwencją więc błędnego założenia – wskazuję w glosie - jest chybiona argumentacja Sądu broniąca tezy nieprawidłowo skonstruowanej (założenia błędnie sformułowanego). Oto i cała tajemnica. Odpowiednie stosowanie art. 15 ust. 1 ustawy również musi wchodzić w rachubę, bo wymaga tego norma odsyłająca (z art. 15b ust. 2). Poszukując tej odpowiedniości w treści przepisu art. 15 ust. 1 trzeba dostrzegać, że ujęte w nim 40 % podstawy wymiaru to nie efekt matematycznego wyliczenia (iloczynu sum: 15 lat po 2,6% podstawy wymiaru) w miejsce którego orzekające dziś sądy podstawiają iloczyn sum: 15 lat po 0,7% podstawy wymiaru. Ideologia stosowania prawa przez te sądy, którą zostały one obezwładnione błędnie konstruowaną uchwałą SN przeszkadza im dostrzec, że ów „iloczyn” to nie jest żadna operacja matematyczna, lecz bezpośrednie ustalenie ustawodawcy, określające regułę gwarancyjną o wartości minimalnej każdej emerytury mundurowej (policyjnej, czy wojskowej). Modyfikacji podlegać w żadnym wypadku nie może (w szczególności w efekcie zastosowania ogólnikowo, by nie powiedzieć niedbale ujętej normy odsyłającej o „odpowiednim stosowaniu” prawa) ta reguła gwarancyjna, określająca zasady minimów co traktowania uprawnionych do emerytur policyjnych czy wojskowych, zresztą o analogicznej funkcji i charakterze jak obowiązujące np. reguły minimalne traktowania więźniów. Odebranie gwarancji minimalnej emerytowi policyjnemu czy wojskowemu może być realizowane, jednak wyłącznie przez prawodawcę, na podstawie jego wyraźnego, jednoznacznego i nie wymagającego żadnych zabiegów interpretacyjnych organów orzekających ustalenia co do tego w ustawie. Nieleniwi prawnicy (interesujący się tą problematyką), winni może sięgnąć samodzielnie do materiałów z dyskusji podkomisji sejmowych pracujących nad projektem nowelizacji ustawy o emeryturach policyjnych z 2009 r., na podstawie których powinno być oczywiste, że ani w podkomisjach, ani w komisjach sejmowych nie zamierzano naruszać gwarancji minimalnej wysokości emerytury – 40% podstawy jej wymiaru. Inne szczegóły argumentacji przeciwko glosowanemu wyrokowi w glosie. Żal, że Sądy rozpoznające takie sprawy pozostają głuche na argumenty, które co najwyżej zwalczają ocenami, których również nie uzasadniają. Z satysfakcją przewodnicząca jednego składu orzekającego oznajmiła mi w toku rozprawy i z jawnym zadowoleniem, że Sąd nie podzielił żadnego mojego zarzutu apelacyjnego. Czy rzeczywiście jednak mają sędziowie wymienianego Sądu powody do samozadowolenia, skoro „król jest nagi” ?

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz