niedziela, 16 lipca 2017

Ukryta forma cenzury?

Do niedawna publikowałem glosy w Systemie Informacji Prawnej LEX, w tym te, które dotyczyły wyroków orzekających, które jednostki MSW (w centrali i w terenie) były organami bezpieczeństwa państwa. W dniu 20 kwietnia 2017 r. otrzymałem z Wydawnictwa mail o treści:

Szanowny Panie,
niestety jestem zmuszona wstrzymać zamawianie nowych glos.
W przyszłym tygodniu powinnam posiadać więcej informacji.
Wtedy też niezwłocznie je Panu przekażę.
Z góry dziękuję za zrozumienie.

Pozdrawiam serdecznie,
Justyna (...)
Wydawca Glos, Wzorów i Linii Orzeczniczych
Wolters Kluwer Polska SA

Obiecanych informacji dotąd nie otrzymałem. Powodu wstrzymania zamawiania i publikacji glos nie znam. Jeśli do końca lipca br. sytuacja w tym względzie nie ulegnie zmianie, glosy będę oczywiście publikować, tyle że na swoim drugim tematycznym blogu, w dziale "Zdarzyło się w sądzie".

O wykluczeniu i jego kreatorach

W niedostatku należy upatrywać główną przyczynę wykluczenia. Niedostatku pomysłów, intelektu, pieniędzy na realizację celów, ale też szacunku dla drugiego i tolerancji dla tej inności. Do wykluczenia potrzeba władzy mającej zapędy ładotwórcze, a tej potrzeba instrumentarium prowadzącego do niedostatku. Stąd też faktycznie wynika dążność do obniżania emerytur i rent – obecnie osobom, o których powiedziano, że pełnili służbę na rzecz totalitarnego państwa – bo one prowadzą do wykluczenia i utrwalają ten stan w życiu społecznym. Wybrano tedy formę produkowania społecznych wyrzutków na takiej drodze. Jest to skutek właśnie ładotwórczych zapędów ośrodków władzy i obaw przed tym, co taki „wizjonerski” ład zakłóca. Zło bywa tak samo nieskazitelnie racjonalne, jak dobro podczas konstruowania nowoczesności. Każdy rodzaj społeczeństwa, w tym także sądy, legitymizują jakieś rodzaje zła. Wynik orzeczeń sądowych w sprawach tu zakwestionowanych jest kwestią oczywiście otwartą. Sprawiedliwość sama w sobie nic nie znaczy, a nabiera sensu dopiero jako protest przeciwko niesprawiedliwości. Takie są funkcje wnoszonych w tychże sprawach odwołań. To niesprawiedliwość jest konkretna, uchwytna i oczywista, chociaż na pewno nie jest bezsporna. Upokorzenie jest „stanem niezmiennym”. Jest niezmiennie wstrętne, obmierzłe, godne ubolewania, chociaż różni ludzie bywają upokarzani z różnych powodów, a ludzka wrażliwość ogniskuje się na różnych rodzajach upokorzeń i ma zawsze selektywny charakter. Suma istniejących upokorzeń zawsze przewyższa ilość upokorzeń społecznie zauważanych, za takie uznawanych i jest nieporównanie większa od ilości upokorzeń jakim społeczeństwo czynnie stara się zaradzić albo je złagodzić. Upokorzenia poruszają opinię publiczną przez pewne kategorie ludzi, ale najczęściej jest tak, że należą one w klasyfikacjach do kategorii cierpień „samozawinionych”, którym z zewnątrz zaradzić nie można. Bieda jest definiowana jako cierpienie samozawinione, i tak samo obniżanie emerytur, czy rent, osobom pełniącym – według ustalonej klasyfikacji – służbę na rzecz totalitarnego państwa. Osoby takie zostały "skrojone" na miarę przyszłego zamówienia na ucieleśniony cel krucjat przeciwko tym ambiwalencjom, „wyczarowanym” przez "nowoczesne" zabiegi ładotwórcze. Owe pejoratywne postrzeganie tych osób zostało zapisane w aktach normatywnych i wydawanych na ich podstawie decyzjach obniżających świadczenia. Ta etykietyzacja jest wynikiem pomysłu, ze „w porządnym społeczeństwie” nie ma dla nich miejsca, i to nie z powodu jakiś konkretnych win, ale dlatego, że nie mogą w żaden sposób udowodnić swojej niewinności. Ich głosu nie zamierza nikt słuchać. Cała ich „zbrodnia” polega na postawieniu ich – poprzez nowelizacje ustawy zaopatrzeniowej i decyzje ZER – „w stan oskarżenia”. Selektywne otwieranie i zamykanie oczu, nadmierne upraszczanie i zubożanie rzeczywistości, do jakiego dochodzi przy ukuwaniu „terminów zbiorowych”, to jest terminów obejmujących więcej niż jedną całostkę przypisaną do oznaczonego takim terminem zbioru, faktycznie stwarza – aktualnie szczególnie sędziom – poważny, trudny do rozwiązania problem.Ten problem zaogniły tylko zapędy ładotwórcze władzy wobec sądów. Nie wiadomo tylko, jak go sądy będą rozwiązywać, a jak władza. Ale czy rzeczywiście nie wiadomo. To co było dotąd raczej nie napawa mnie otuchą i nadzieją. Trzeba się będzie dopiero przekonać na podstawie faktów, które dopiero zaistnieją i to już niebawem.

O łańcuchu dyskryminacji

Poprzez zaskarżany w odwołaniu nie-akt (nazywany „ustawą z dnia 16 grudnia 2016 r. o zmianie ustawy o zaopatrzeniu emerytalnym funkcjonariuszy Policji, Agencji Bezpieczeństwa Wewnętrznego, Agencji Wywiadu, Służby Kontrwywiadu Wojskowego, Służby Wywiadu Wojskowego, Centralnego Biura Antykorupcyjnego, Straży Granicznej, Biura Ochrony Rządu, Państwowej Straży Pożarnej i Służby Więziennej oraz ich rodzin”, opublikowany w Dz. U. w dniu 30 grudnia 2016 r. pod poz. 2270), zaprojektowano - przyobleczoną w szaty rzekomego legalizmu - dyskryminację wybranej grupy obywateli, tym razem wyodrębnianej za pośrednictwem kryterium „służby na rzecz totalitarnego państwa”, w miejsce kryterium poprzednio już w Państwie stosowanego, czyli „służby w organach bezpieczeństwa państwa”. Zjawisko dyskryminacji jest stosunkowo dobrze opracowane w piśmiennictwie polskim. Do tego piśmiennictwa niestety nie sięgają animatorzy tego zjawiska, a nawet sądy orzekające dotąd w sprawach emerytów policyjnych, którym obniżano emerytury policyjne wskutek nowelizacji ustawy zaopatrzeniowej z 2009 r. Jednym z najważniejszych aspektów dyskryminacji jest sam proces w obrębie którego do niej dochodzi, czyli tzw. łańcuch dyskryminacji. Jego początkiem jest stereotyp, a zwieńczeniem rozmaite formy dyskryminacji. Stereotypy, które leżą u podłoża dyskryminacji, to rozpowszechnione w danej grupie (obecnie grupie sprawującej władzę, choć nie tylko) i intensywnie rozpowszechniane opinie, przekonania, reprezentacje, czy schematy poznawcze, których obiektami są inne grupy społeczne, czy kulturowe (dzisiaj wyróżniane wedle kryterium „pełnienia służby na rzecz totalitarnego państwa”, wcześniej jako „UB-ecy”, „SB-ecy” itd., do których to wyróżnianych poprzez specjalne etykietowanie grup, podłączano znaczne pokłady negatywnych emocji). Odnosi się do nich w sytuacjach niewiedzy (braku informacji pochodzącej z doświadczenia osobistego na temat danej grupy), doświadczanych różnic między grupami (zwłaszcza odmienność tego co znajome i uznawane za „swojskie” jest bardzo wyraźna) i rywalizacji (niezależnie od tego, czy jest to konflikt, szczególnie wartości, realny czy domniemany). Stereotypy więc to pewna uproszczona struktura i praktyka poznawcza, dla której charakterystyczne są: prostota (są sformułowane w sposób łatwy do zrozumienia, pozwalają na nieskomplikowane uporządkowanie rzeczywistości społecznej), powszechność, ogólność (dają poczucie konsensusu i podzielanej przez ogół wiedzy na temat rzeczywistości społecznej), nabyty charakter (jest to wiedza, która jest dziedziczona społecznie, przekazywana niejako z pokolenia na pokolenie), trwałość i sztywność (ponieważ stereotypy mają charakter nabyty i są powszechne, trudno jest je zmienić, nawet odwołując się do osobistego doświadczenia) oraz emocjonalność (stereotypy dzielą cechy grup ludzi na „pozytywne” i „negatywne”). To właśnie emocjonalność i afektywność są cechami charakterystycznymi uprzedzeń będących kolejnym elementem „łańcucha dyskryminacji”. Stereotypy stanowią podstawę uprzedzeń, dostarczają wiedzy, na której są one zbudowane, jednak to przez uprzedzenia dokonuje się wartościowanie, nadawanie pewnym cechom i grupom charakteru negatywnego i wyzwalanie zachowań dyskryminacyjnych. Działanie uprzedzeń opisuje w wymowny sposób tzw. skala Allporta, wedle której kolejnymi etapami prowadzącymi do dyskryminacji i ją urzeczywistniającymi są: obraźliwe wyrażanie się na temat jakiejś grupy, unikanie lub izolacja, przemoc i wreszcie eksterminacja. Wydany 16 grudnia 2016 r. tzw. nie-akt, o którym była wcześniej mowa, to sygnał, że dyskryminacja dobrnęła już do fazy „przemocy” i tworzy warunki do prostej „eksterminacji”, przynajmniej gdy chodzi o emerytów policyjnych w podeszłym wieku, ludzi często już nieporadnych, schorowanych, a to poprzez stosowanie przemocy materialnej (odbieranie podstaw bezpiecznej dla życia i zdrowia egzystencji na skutek obniżania świadczeń) i tak samo, a może nawet tym bardziej, inwalidów będących ludźmi starymi i niezdolnymi do pracy. Dyskryminacja jako taka stanowi zwieńczenie pewnego procesu: poznawczego i porządkującego, który zawiera elementy zarówno psychologiczne, jak i emocjonalne oraz społeczne. Ta praktyka, którą najczęściej definiuje się jako „niewłaściwe, wybiórcze, krzywdzące, nieuzasadnione i niesprawiedliwe traktowanie poszczególnych jednostek z powodu ich przynależności grupowej, może przejawiać się, a nawet przejawia się, w bezpośrednim krzywdzeniu, odmawianiu pomocy, zachowaniach werbalnych i niewerbalnych, jawnym ocenianiu, nieprzychylnym traktowaniu, a także przemocy czy to fizycznej, czy to symbolicznej. Zachowania te dotyczą zarówno osób, jak i grup, a sama dyskryminacja może mieć charakter indywidualny (być np. spostrzegana przez pryzmat indywidualnej decyzji obniżającej świadczenie), bądź grupowy (jak akcja obniżania wszystkim emerytom, rencistom a nawet wdowom i sierotom pozostałym po funkcjonariuszach, dzisiaj klasyfikowanych, jako osoby pełniące służbę na rzecz totalitarnego państwa). Dyskryminacja bywa indywidualna, instytucjonalna oraz strukturalna. Wszystkie one są dziś obecne w życiu społecznym Rzeczypospolitej Polskiej, gdzie nierówne traktowanie emeryta, czy inwalidy policyjnego, albo wdowy lub sieroty po emerycie policyjnym, albo policyjnym inwalidzie, stało się zasadą i zaszczytem dla urzędników państwowych, dla których jest to normą, regułą postępowania i zapowiedzią awansu oraz pomyślnego losu ze względu na przychylne oceny zwierzchników dla tego rodzaju postaw w toku działalności zawodowej, czy w ogóle ze strony osób usytuowanych w tej hierarchii nieco wyżej. W Niemczech hitlerowskich zaczęło się to zjawisko wobec Żydów i trwało do ostatnich dni II wojny światowej, choć tak naprawdę nigdy się chyba nie skończyło i jeszcze gdzieniegdzie pobrzmiewają jego echa, bo ukształtowany w latach 30-tych dwudziestego wieku stereotyp wykazuje nadal swoją żywotność. Teraz dyskryminację kieruje się w stosunku do byłych funkcjonariuszy służb ochrony państwa, bo to byli "oni", a nie "my". Po nich znowu będą "oni", jacyś obcy, a nie my. Zdolność tworzenia mitów cieszy się nieograniczoną wprost swobodą...

Odwołanie od decyzji ZER MSW

Przesłałem do Związku Byłych Funkcjonariuszy Służb Ochrony Państwa przykładowe odwołanie od decyzji ZER MSW, wydawanych w oparciu o ustawę z 16 grudnia 2016 r. Myślę, że władze Związku udostępnią treść tego przykładowego odwołania wszystkim zainteresowanym, którzy się o to zwrócą. Przykładowe odwołanie dotyczy sytuacji, w których ZER MSW wydał decyzje o ponownym ustaleniu wysokości emerytury i zarazem o ponownym ustaleniu wysokości renty inwalidzkiej. W razie braku decyzji o ustaleniu nowej wysokości renty inwalidzkiej wystarczy odwołanie ograniczyć o momenty dotyczące tej akurat sprawy. Odwołanie, o którym mowa, wyraża stanowisko wstępne, bowiem jego konkretyzacja będzie musiała nastąpić po odpowiedzi organu rentowego na odwołanie. Wypowiedzi z odwołania kieruję poza emerytami i inwalidami, do funkcjonariuszy organu, ale też i sądu, który sprawę będzie rozstrzygał. Ważne, aby ci ostatni dokładnie poznali, jaką grę podjęli. Nie będzie później usprawiedliwień, że nie dostrzegali tych aspektów, które są oczywiste. Sprawy rozstrzygają konkretni ludzie i było dla mnie ważne, aby z odwołań poznali na czym podjęta gra polega i kto jest operatorem w tej grze, a kto tylko kukiełką. W opisie sytuacji w jakiej gra jest prowadzona pomogły mi bardzo myśli prof. Zygmunta Baumana, które zapoznałem z jego lektur. Myślę, że rację ma Bernard Russel, gdy stwierdza: "W świecie myśli istnieją niebezpieczne odmęty, po których mogą żeglować tylko ci, którzy nie lękają się spojrzeć w oczy własnej fizycznej bezsilności.A nade wszystko oswobadzamy się wtedy od tyranii strachu, który gasi światło dnia i utrzymuje ludzi w poniżeniu i okrucieństwie. Człowiek, który nie odważa się widzieć jasno swojej rzeczywistej sytuacji, jest niewolnikiem strachu; nikt nie może osiągnąć wielkości, do której jest zdolny, dopóki zamyka oczy na swoją własną znikomość." Dotyczy to w rzeczy samej wszystkich adresatów odwołania, choć nie tylko.Także redaktorów anonsów w prasie i w mediach elektronicznych o "emeryturach ezbeckich", czy o sukcesach "deubekizacji". Wstyd proszę Państwa, nędza ... Tyle z tego przekazu. Reszta później.

piątek, 7 lipca 2017

Zaczęło się

W dniu 5 lipca 2017 r., uczestnicząc w rozprawie prowadzonej- zresztą z odwołania od decyzji obniżającej emeryturę policyjną - przez przewodniczącą Wydziału XIII Sądu Okręgowego w Warszawie, przewodnicząca zasygnalizowała, że właśnie przyjęto do Wydziału pierwsze odwołanie od decyzji wydanej na podstawie nowelizowanej ustawy z 16 grudnia 2016 r. Słowem zaczęło się ...
Spodziewa się, że takich odwołań będzie ponad 58.000. W ogóle Sądowi nie współczuję z tego powodu. Cyfry obrazują skalę wyrządzanej krzywdy, dyskryminacji i poniżenia. Szok, że ma to miejsce w moim kraju.