niedziela, 16 lipca 2017

O łańcuchu dyskryminacji

Poprzez zaskarżany w odwołaniu nie-akt (nazywany „ustawą z dnia 16 grudnia 2016 r. o zmianie ustawy o zaopatrzeniu emerytalnym funkcjonariuszy Policji, Agencji Bezpieczeństwa Wewnętrznego, Agencji Wywiadu, Służby Kontrwywiadu Wojskowego, Służby Wywiadu Wojskowego, Centralnego Biura Antykorupcyjnego, Straży Granicznej, Biura Ochrony Rządu, Państwowej Straży Pożarnej i Służby Więziennej oraz ich rodzin”, opublikowany w Dz. U. w dniu 30 grudnia 2016 r. pod poz. 2270), zaprojektowano - przyobleczoną w szaty rzekomego legalizmu - dyskryminację wybranej grupy obywateli, tym razem wyodrębnianej za pośrednictwem kryterium „służby na rzecz totalitarnego państwa”, w miejsce kryterium poprzednio już w Państwie stosowanego, czyli „służby w organach bezpieczeństwa państwa”. Zjawisko dyskryminacji jest stosunkowo dobrze opracowane w piśmiennictwie polskim. Do tego piśmiennictwa niestety nie sięgają animatorzy tego zjawiska, a nawet sądy orzekające dotąd w sprawach emerytów policyjnych, którym obniżano emerytury policyjne wskutek nowelizacji ustawy zaopatrzeniowej z 2009 r. Jednym z najważniejszych aspektów dyskryminacji jest sam proces w obrębie którego do niej dochodzi, czyli tzw. łańcuch dyskryminacji. Jego początkiem jest stereotyp, a zwieńczeniem rozmaite formy dyskryminacji. Stereotypy, które leżą u podłoża dyskryminacji, to rozpowszechnione w danej grupie (obecnie grupie sprawującej władzę, choć nie tylko) i intensywnie rozpowszechniane opinie, przekonania, reprezentacje, czy schematy poznawcze, których obiektami są inne grupy społeczne, czy kulturowe (dzisiaj wyróżniane wedle kryterium „pełnienia służby na rzecz totalitarnego państwa”, wcześniej jako „UB-ecy”, „SB-ecy” itd., do których to wyróżnianych poprzez specjalne etykietowanie grup, podłączano znaczne pokłady negatywnych emocji). Odnosi się do nich w sytuacjach niewiedzy (braku informacji pochodzącej z doświadczenia osobistego na temat danej grupy), doświadczanych różnic między grupami (zwłaszcza odmienność tego co znajome i uznawane za „swojskie” jest bardzo wyraźna) i rywalizacji (niezależnie od tego, czy jest to konflikt, szczególnie wartości, realny czy domniemany). Stereotypy więc to pewna uproszczona struktura i praktyka poznawcza, dla której charakterystyczne są: prostota (są sformułowane w sposób łatwy do zrozumienia, pozwalają na nieskomplikowane uporządkowanie rzeczywistości społecznej), powszechność, ogólność (dają poczucie konsensusu i podzielanej przez ogół wiedzy na temat rzeczywistości społecznej), nabyty charakter (jest to wiedza, która jest dziedziczona społecznie, przekazywana niejako z pokolenia na pokolenie), trwałość i sztywność (ponieważ stereotypy mają charakter nabyty i są powszechne, trudno jest je zmienić, nawet odwołując się do osobistego doświadczenia) oraz emocjonalność (stereotypy dzielą cechy grup ludzi na „pozytywne” i „negatywne”). To właśnie emocjonalność i afektywność są cechami charakterystycznymi uprzedzeń będących kolejnym elementem „łańcucha dyskryminacji”. Stereotypy stanowią podstawę uprzedzeń, dostarczają wiedzy, na której są one zbudowane, jednak to przez uprzedzenia dokonuje się wartościowanie, nadawanie pewnym cechom i grupom charakteru negatywnego i wyzwalanie zachowań dyskryminacyjnych. Działanie uprzedzeń opisuje w wymowny sposób tzw. skala Allporta, wedle której kolejnymi etapami prowadzącymi do dyskryminacji i ją urzeczywistniającymi są: obraźliwe wyrażanie się na temat jakiejś grupy, unikanie lub izolacja, przemoc i wreszcie eksterminacja. Wydany 16 grudnia 2016 r. tzw. nie-akt, o którym była wcześniej mowa, to sygnał, że dyskryminacja dobrnęła już do fazy „przemocy” i tworzy warunki do prostej „eksterminacji”, przynajmniej gdy chodzi o emerytów policyjnych w podeszłym wieku, ludzi często już nieporadnych, schorowanych, a to poprzez stosowanie przemocy materialnej (odbieranie podstaw bezpiecznej dla życia i zdrowia egzystencji na skutek obniżania świadczeń) i tak samo, a może nawet tym bardziej, inwalidów będących ludźmi starymi i niezdolnymi do pracy. Dyskryminacja jako taka stanowi zwieńczenie pewnego procesu: poznawczego i porządkującego, który zawiera elementy zarówno psychologiczne, jak i emocjonalne oraz społeczne. Ta praktyka, którą najczęściej definiuje się jako „niewłaściwe, wybiórcze, krzywdzące, nieuzasadnione i niesprawiedliwe traktowanie poszczególnych jednostek z powodu ich przynależności grupowej, może przejawiać się, a nawet przejawia się, w bezpośrednim krzywdzeniu, odmawianiu pomocy, zachowaniach werbalnych i niewerbalnych, jawnym ocenianiu, nieprzychylnym traktowaniu, a także przemocy czy to fizycznej, czy to symbolicznej. Zachowania te dotyczą zarówno osób, jak i grup, a sama dyskryminacja może mieć charakter indywidualny (być np. spostrzegana przez pryzmat indywidualnej decyzji obniżającej świadczenie), bądź grupowy (jak akcja obniżania wszystkim emerytom, rencistom a nawet wdowom i sierotom pozostałym po funkcjonariuszach, dzisiaj klasyfikowanych, jako osoby pełniące służbę na rzecz totalitarnego państwa). Dyskryminacja bywa indywidualna, instytucjonalna oraz strukturalna. Wszystkie one są dziś obecne w życiu społecznym Rzeczypospolitej Polskiej, gdzie nierówne traktowanie emeryta, czy inwalidy policyjnego, albo wdowy lub sieroty po emerycie policyjnym, albo policyjnym inwalidzie, stało się zasadą i zaszczytem dla urzędników państwowych, dla których jest to normą, regułą postępowania i zapowiedzią awansu oraz pomyślnego losu ze względu na przychylne oceny zwierzchników dla tego rodzaju postaw w toku działalności zawodowej, czy w ogóle ze strony osób usytuowanych w tej hierarchii nieco wyżej. W Niemczech hitlerowskich zaczęło się to zjawisko wobec Żydów i trwało do ostatnich dni II wojny światowej, choć tak naprawdę nigdy się chyba nie skończyło i jeszcze gdzieniegdzie pobrzmiewają jego echa, bo ukształtowany w latach 30-tych dwudziestego wieku stereotyp wykazuje nadal swoją żywotność. Teraz dyskryminację kieruje się w stosunku do byłych funkcjonariuszy służb ochrony państwa, bo to byli "oni", a nie "my". Po nich znowu będą "oni", jacyś obcy, a nie my. Zdolność tworzenia mitów cieszy się nieograniczoną wprost swobodą...

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz