niedziela, 16 lipca 2017

O wykluczeniu i jego kreatorach

W niedostatku należy upatrywać główną przyczynę wykluczenia. Niedostatku pomysłów, intelektu, pieniędzy na realizację celów, ale też szacunku dla drugiego i tolerancji dla tej inności. Do wykluczenia potrzeba władzy mającej zapędy ładotwórcze, a tej potrzeba instrumentarium prowadzącego do niedostatku. Stąd też faktycznie wynika dążność do obniżania emerytur i rent – obecnie osobom, o których powiedziano, że pełnili służbę na rzecz totalitarnego państwa – bo one prowadzą do wykluczenia i utrwalają ten stan w życiu społecznym. Wybrano tedy formę produkowania społecznych wyrzutków na takiej drodze. Jest to skutek właśnie ładotwórczych zapędów ośrodków władzy i obaw przed tym, co taki „wizjonerski” ład zakłóca. Zło bywa tak samo nieskazitelnie racjonalne, jak dobro podczas konstruowania nowoczesności. Każdy rodzaj społeczeństwa, w tym także sądy, legitymizują jakieś rodzaje zła. Wynik orzeczeń sądowych w sprawach tu zakwestionowanych jest kwestią oczywiście otwartą. Sprawiedliwość sama w sobie nic nie znaczy, a nabiera sensu dopiero jako protest przeciwko niesprawiedliwości. Takie są funkcje wnoszonych w tychże sprawach odwołań. To niesprawiedliwość jest konkretna, uchwytna i oczywista, chociaż na pewno nie jest bezsporna. Upokorzenie jest „stanem niezmiennym”. Jest niezmiennie wstrętne, obmierzłe, godne ubolewania, chociaż różni ludzie bywają upokarzani z różnych powodów, a ludzka wrażliwość ogniskuje się na różnych rodzajach upokorzeń i ma zawsze selektywny charakter. Suma istniejących upokorzeń zawsze przewyższa ilość upokorzeń społecznie zauważanych, za takie uznawanych i jest nieporównanie większa od ilości upokorzeń jakim społeczeństwo czynnie stara się zaradzić albo je złagodzić. Upokorzenia poruszają opinię publiczną przez pewne kategorie ludzi, ale najczęściej jest tak, że należą one w klasyfikacjach do kategorii cierpień „samozawinionych”, którym z zewnątrz zaradzić nie można. Bieda jest definiowana jako cierpienie samozawinione, i tak samo obniżanie emerytur, czy rent, osobom pełniącym – według ustalonej klasyfikacji – służbę na rzecz totalitarnego państwa. Osoby takie zostały "skrojone" na miarę przyszłego zamówienia na ucieleśniony cel krucjat przeciwko tym ambiwalencjom, „wyczarowanym” przez "nowoczesne" zabiegi ładotwórcze. Owe pejoratywne postrzeganie tych osób zostało zapisane w aktach normatywnych i wydawanych na ich podstawie decyzjach obniżających świadczenia. Ta etykietyzacja jest wynikiem pomysłu, ze „w porządnym społeczeństwie” nie ma dla nich miejsca, i to nie z powodu jakiś konkretnych win, ale dlatego, że nie mogą w żaden sposób udowodnić swojej niewinności. Ich głosu nie zamierza nikt słuchać. Cała ich „zbrodnia” polega na postawieniu ich – poprzez nowelizacje ustawy zaopatrzeniowej i decyzje ZER – „w stan oskarżenia”. Selektywne otwieranie i zamykanie oczu, nadmierne upraszczanie i zubożanie rzeczywistości, do jakiego dochodzi przy ukuwaniu „terminów zbiorowych”, to jest terminów obejmujących więcej niż jedną całostkę przypisaną do oznaczonego takim terminem zbioru, faktycznie stwarza – aktualnie szczególnie sędziom – poważny, trudny do rozwiązania problem.Ten problem zaogniły tylko zapędy ładotwórcze władzy wobec sądów. Nie wiadomo tylko, jak go sądy będą rozwiązywać, a jak władza. Ale czy rzeczywiście nie wiadomo. To co było dotąd raczej nie napawa mnie otuchą i nadzieją. Trzeba się będzie dopiero przekonać na podstawie faktów, które dopiero zaistnieją i to już niebawem.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz